Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Wibo - Gel Like nr 7 Gosia
Wibo - Gel Like nr 7 zaprojektowany przez blogerkę Gosię, to jeden z lakierów z niedawno wypuszczonej, blogerowej kolekcji Wibo z nową "żelową" formułą.
Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do lakierów z nową "żelową" formułą, jako że naczytałam się sporo złego o tych lakierach, że smużą, wolno zasychają i są bardzo gęste/ciągnące się.
Jednak wybrany przeze mnie lakier (kolor) okazał się przeciwieństwem (prawie) wszystkich złych opinii.
Schnie normalnie (zwłaszcza z Top Coat'em), konsystencja jest normalna, pół lejąca, ale faktycznie nieco smuży.
Za to ma piękny kolor i bardzo ładnie błyszczy.
Bardzo długo szukałam właśnie takiego zabielonego odcienia błękitu, dlatego jestem w stanie wybaczyć mu smużenie.
Niestety pędzelek jest nietrafiony. Tak jak większość pędzli, nie pasuje do mojego "dziwnego" kształtu paznokci, co notabene można zauważyć na zdjęciach (przy skórkach).
Pędzelek nie jest ani za szeroki ani za wąski, ale jest gruby, przez co dziwne rozkłada się na paznokciach. Gdyby był spłaszczony jak pędzelki Golden Rose, to może łatwiej by było się nim posługiwać.
Ale jak wyżej wspomniałam, to też wina mojego kształtu paznokci, więc mało który pędzelek umie się dopasować.
Krycie ma dobre. Teoretycznie starczyłyby dwie warstwy, gdyby lakier nie smużył.
Niestety smugi nieco prześwitują, dlatego polecałabym nakładać trzy cienkie warstwy (ja zostałam przy dwóch grubszych, bo bałam się jak przy trzech lakier poradzi sobie z wysychaniem) .
A jak jest z trwałością?
Standardowo 1 dzień, ale jak już nie raz wspominałam, na moich pazurach nic się dłużej nie trzyma :/
Zdecydowaniem polecam ten lakier, ze względu na niesamowity kolor.
Nie wiem jak z jakością innych kolorów, ale przed kupnem polecam sprawdzić w drogerii jego konsystencję. Jeśli od razu jest gęstawa, to wybierzcie inny egzemplarz :]
Pojemność: 8,5ml
Cena: 5,99, aktualnie 4.99zł (w promocji w drogerii Rossmann)
Wyprodukowane w: Polsce
Dostępność: drogerie Rossmann
Użyłam: Wibo - Gel Like nr 7 Gosia, odżywka Nail Tek - Foundation II i Golden Rose - Quick Dry Top Coat
niedziela, 28 kwietnia 2013
Tangle Teezer Original
Dużo się naczytałam (na blogach) i nasłuchałam (na youtube) o "cudownej", plastikowej szczotce Tangle Teezer i po baaardzo długich namysłach postanowiłam się przekonać na własnej skórze (włosach), czy faktycznie jest co zachwalać.
Kilka tygodni temu zamówiłam własną szczotkę Tangle Teezer z już wycofywanej w Polsce (na zagranicznej stronie producenta w dalszym ciągu jest do nabycia) serii Original.
Niestety mocno się spóźniłam z decyzją kupna tej szczotki i zostały już tylko kolory różowy i czarny (a ja chciałam neonowy pomarańcz) w dodatku tylko u jednego sprzedawcy na Allegro.
Zdecydowałam się jednak na róż, który w rzeczywistości okazał się dużo mniej neonowy niż przypuszczałam, w cenie 48zł + 8zł przesyłka ...
Nie ukrywajmy, dużo jak na kawałek plastiku ...
Pierwsze co mnie zadziwiło po otwarciu pudełeczka (prócz koloru), to wielkość (przypuszczałam, że będzie odrobinę większa), trzy wygięte ząbki (które z łatwością udało mi się naprostować), oraz wykonanie ...
Wielkość okazała się idealna i przyjemnie się ją trzyma w dłoni, wykonanie jest karygodne jak na tak drogą szczotkę (w połączeniach dwóch plastików jest mnóstwo szczelin), a ząbki ... no cóż.
Wykonane z miększego plastiku (silikonopodobnego), które podczas szczotkowania przyjemnie masują głowę, ale łatwo się wyginają, więc nie wiem na jak długo posłuży mi ta szczotka do puki ząbki na dobre się wygną.
Co do super efektów, czyli: rozczesywanie splątanych włosów, nadawanie włosom połysku, zmniejszenie ilości wypadanych/wyrywanych włosów, to muszę się z tym wszystkim zgodzić, ale ...
Tangle Teezer faktycznie ładnie rozczesuje splątane włosy, jednak trwa to zdecydowanie dłużej niż np. grzebieniem (którego używam), oraz ciężko się nim ogólnie uczesać (np. zebrać włosy w wysoki kucyk). Dlatego aktualnie rozczesuje włosy TT, a później grzebieniem zbieram je w kucyk (lub inne uczesanie).
Połysk może jakiś jest, ale jak dla mnie słabo zauważalny. Zobaczymy czy będzie lepszy po kilkumiesięcznym stosowaniu.
Zmniejszenie wypadania włosów teoretycznie też jest, ale to akurat nie jest dziwne, jako, że TT po prostu nam tych włosów nie wyrywa w takiej ilości jak inne szczotki (przynajmniej te z którymi ja się do tej pory zetknęłam).
Są jednak również dwa ogromne minusy, czyli elektryzowanie włosów i ich puszenie.
Możliwe, że przy dłuższych włosach puszenie będzie mniejsze (ja mam włosy raptem lekko za ramiona, tym bardziej, że ostatnio je podcięłam), niestety elektryzowania raczej nie da się wyeliminować, chyba, że będę używała tej szczotki TYLKO na wilgotne włosy, co się raczej mija z celem posiadania tak drogiego sprzętu.
Dodatkowo ta szczotka (moim zdaniem) zupełnie nie nadaje się dla włosów kręconych i falowanych (ja mam lekko falowane w zależności od ich humoru).
Przy rozczesywaniu moich włosów (na sucho) grzebieniem (z normalnym rozstawem ząbków), włosy nie były tak bardzo napuszone jak po użyciu TT.
Jednak do delikatnych włosów mojego synka, ta szczotka jest idealna, choć wiadomo, nieco za duża :P
Podsumowując ...
Plusy:
- ładnie rozczesuje splątane włosy
- nie wyrywa ich w takiej ilości jak inne szczotki
- nadaje połysk (choć minimalny)
- ciekawy wybór kolorów (na zagranicznej stronie producenta)
- wygodnie leży w ręku
Minusy:
- elektryzuje włosy
- puszy je
- ząbki się łatwo wyginają
- hałturskie wykonanie (szczeliny w połączeniu między plastikami)
- nie da się jej nosić z sobą w torbie (chyba, że się kupi wersję podróżną, co jest dodatkowym wydatkiem)
- wysoka cena
Czy polecam szczotkę Tangle Teezer Original? (o innych wersjach się nie wypowiadam)
Tak, ale raczej dla osób z długimi, prostymi i często plączącymi się włosami.
Dla pozostałych to tylko zbędny gadżet.
środa, 5 września 2012
Essence - Nude Glam nr 04 Iced Latte
Moje paznokcie od pewnego czasu przechodzą ciężkie chwile. Wszystkie co do jednego się połamały i byłam zmuszona je maksymalnie ściąć (w niektórych miejscach aż bolało) ...
Przez dwa tygodnie dałam sobie spokój z malowaniem paznokci, również odżywkami, jako, że niemal w 100% jestem pewna, że odżywka Nail Tek tak załatwiła moje pazurki :/
Jednak lakieromaniaczki już tak chyba mają, że długo nie wytrzymają bez zakupów nowych lakierów, a wiadomo, że nowe chce się od razu wypróbować :P (pomimo, że moje paznokcie w dalszym ciągu nie wyglądają zbyt atrakcyjnie >_< )
W drogerii Natura od pewnego czasu jest promocja na lakiery Essence ze "starej" kolekcji, jako że niedługo mają one wejść w nowej odsłonie ...
Wcześniej nie myślałam nad kupnem "nudziaka", ale gdy zobaczyłam cenę 3,99zł pomyślałam, "czemu by nie".
Niestety zostały do wybory tylko dwa odcienie, nr 03 Cookies & Cream oraz nr 04 Iced Latte, więc w ostateczności zdecydowałam się na ten drugi ...
Essence - Nude Glam nr 04 Iced Latte, to jasny, kremowy róż nieco wpadający w beż. Mam wrażenie, że jako nudziak, do mojej karnacji totalnie nie pasuje, ale mimo wszystko jest przyjemny dla oka.
Pędzelek standardowym, konsystencja odpowiednia, krycie też w normie (potrzebne dwie warstwy).
Co do schnięcia nie jestem pewna, bo postanowiłam wypróbować Top Coat'a z Golden Rose przyśpieszającego wysychanie, który faktycznie działa, lecz trzeba umieć się nim posługiwać (chodzi o szeroki pędzelek), bo kilkukrotne pociągnięcie pędzelkiem w tym samym miejscu powoduje, że lakier bazowy zaczyna prześwitywać.
Trwałość ...
Lakier wytrzymał prawie trzy dni, więc nie ukrywam, że całkiem nieźle, ale domyślam się, że to zasługa Top Coat'u z GR (myślę, że zrobię o nim oddzielną recenzję, jak nieco dłużej go postosuję)
Pojemność: 5ml
Cena: 5,99, aktualnie 3.99zł (w promocji w drogerii Natura)
Wyprodukowane we: Francji
Dostępność: drogerie Natura
Użyłam: Essence - Nude Glam nr 04 Iced Latte i Golden Rose - Quick Dry Top Coat
niedziela, 19 sierpnia 2012
Golden Rose - Rich Color nr 28
Golden Rose - Rich Color nr 28, to bardzo ciężki do określenia kolorystycznie lakier z nowej serii lakierów GR, który niedawno udało mi się wygrać.
W pochmurne dni i przy sztucznym świetle wygląda jak ciemne bordo, a przy mocnym słońcu jak ciemny fiolet (zdjęcia niestety mam tylko w tej pierwszej wersji, ponieważ nie miałam jak ich zrobić w słońcu)
Nowy, szeroki pędzelek miał być ponoć hitem i ułatwieniem w szybszym malowaniu, ale w moim przypadku zdecydowanie jest na odwrót.
Faktycznie, przy drugiej warstwie, gdzie się już zbytnio nie zwraca uwagi na dokładność, ten pędzelek jest całkiem pomocny. Jedno-dwa pociągnięcia i paznokieć pomalowany.
Niestety przy nakładaniu pierwszej warstwy, gdzie liczy się precyzja (ja przykładowo bardzo nie lubię mieć niedomalowanych boków paznokcia) nie jest tak kolorowo.
Jeśli ktoś ma małe i wąskie paznokcie, to niech się z dala trzyma od takich pędzelków (taki sam jest w lakierach Rimmel 60 Seconds), bo niestety dużo rzucanej łaciny jak i pomalowane skórki to standard.
Przy kciuku jeszcze nie było problemów, ale przy małym palcu, to już inna historia, bo pędzelek po rozpłaszczeniu (a malując nie da się go nie rozpłaszczać) jest o połowę szerszy od mojego małego paznokcia O_o
W dodatku lakier bardzo ciężko schodzi ze skórek, pomimo, że staram się go ścierać od razu jak tylko wjadę na skórki (nie czekam aż zaschnie), to i tak zostawia czerwone palce O_o
Producent zapewnia, że wystarczy jedna warstwa do pełnego pokrycia.
Z tym teoretycznie się zgodzę, jeśli jest to gruba warstwa.
Niestety ten kolor (nie wiem czy wszystkie lakiery tej serii tak mają) nakłada się bardzo nierównomiernie i miejscami mam kolor ciemniejszy a miejscami jaśniejszy, dlatego uważam, że dwie warstwy są niezbędne jeśli chce mieć się jednolite paznokcie.
Tu macie pokazane jedną i dwie warstwy (nie zwracajcie uwagi na mój palec wskazujący, który uszkodziłam sobie przy robieniu kanapek ;P )
Schnięcie w normie.
Po pomalowaniu obu dłoni (a robiłam to raczej wolno), pierwsza dłoń była już prawie całkowicie wyschnięta (mowa oczywiście o pierwszej warstwie, bo drugą nałożyłam dopiero następnego dnia)
Jednak do pełnego utwardzenia trzeba poczekać około 30 minut, a po godzinie można już bez problemu iść spać.
Producent również obiecuje ładny połysk i trwałość lakieru.
Dla mnie super połysk jest, gdy lakier błyszczy się jak przysłowiowe "psu klejnoty" ...
Pierwsza warstwa ma połysk raczej przeciętny, a wręcz znikomy. Natomiast druga faktycznie daje ładny efekt.
A jak trwałość?
Starte końcówki miałam już po kilku godzinach, pomimo, że tego dnia nie robiłam nic co mogłoby je uszkodzić, jako, że byłam poza domem.
Odpryski pojawiły się po jakichś 36 godzinach, tak więc raczej nie mamowy o dobrej trwałość.
Na którymś blogu wyczytałam, że lakiery z tej serii z top coat'em GR "Quick Dry Top Coat" trzymają się około 11 dni, dlatego będę musiała to sprawdzić za jakiś czas. Ale jakoś nie wierzę, że top coat może ponad 5 krotnie przedłużyć trwałość lakieru, chyba, że ktoś przez te 11 dni "leży i pachnie", a mnie niestety nie stać na taki komfort ...
Przejdźmy do najważniejszej (moim zdaniem) rzeczy, czyli koloru ...
Mówi się, że "darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda", ale czemu mój koń musiał być tak bardzo nietrafiony? :/
Nie powiem, kolor sam w sobie jest bardzo ładny (kojarzy mi się z bizneswoman), tym bardziej, że można powiedzieć, że ma dwa różne oblicza i na pewno będzie idealny na jesień ... ale nie dla mnie.
Jako, że mam małe i krótkie paznokcie (zwłaszcza ostatnio, jak zaczęły mi się tak intensywnie łamać), taki kolor zupełnie do nich nie pasuje.
Pamiętajcie, że kolory mocno rzucające się w oczy nie powinno się stosować na paznokciach takich jak moje, bo wygląda to mało estetycznie.
Inaczej jest jednak z długimi paznokciami, dlatego zapewne ten lakier trafi to mojej mamy, która ma ładne, szerokie (o migdałowym kształcie) pazurki, których zawsze jej zazdrościłam :]
Pojemność: 10,5ml
Cena: 6.90zł (na stronie Golden Rose)
Wyprodukowane w: TR
Dostępność: sklep internetowy Golden Rose oraz osiedlowe drogerie (w moich nie ma tego produktu)
Użyłam: Golden Rose - Rich Color nr 28 i odżywka Nail Tek - Foundation II
piątek, 17 sierpnia 2012
Golden Rose - Graffiti Sweet Color nr 108
Golden Rose - Graffiti Sweet Color nr 108, to pastelowy, matowy żółty pękacz, który wygrałam w konkursie Golden Rose.
Nie będę ukrywać, że nie lubię pękaczy, bo moim zdaniem wyglądają mało estetycznie, a po wpadce z czerwonym (transparentnym) pękaczem z Wibo zraziłam się do nich jeszcze bardziej.
Postanowiłam jednak wypróbować pękacz z GR na lakierze MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun, który notabene i tak miałam zamiar już zmyć, bo mocno poodpryskiwał.
Ku mojemu zaskoczeniu żółty pękacz z GR okazał się nie taki straszny jak początkowo przypuszczałam.
Na szczęście nie jest transparentny i kryje całkiem ładnie, dzięki czemu można bez problemu używać go na ciemnych kolorach.
Bardzo szybko pęka i wysycha, przez co trzeba się nieco wprawić w dokładnym jego nałożeniu, ale nawet jak nałożymy go krzywo, to nie wygląda to źle.
Dosłownie po kilku sekundach mamy gotowy mani i nie trzeba się martwić, że się go uszkodzi, tak jak np. z pękaczem z Wibo, który pęka i wysycha przez kilka minut.
Dodatkowo na zielonej bazie wygląda naprawdę ciekawie, jak skorupa żółwia, pomimo, że wolałabym żeby efekt pękania był mocniejszy (nie było takich dużych nie pękniętych placków na środku paznokci).
Jestem jednak pewna, że dla tych co lubią pękające lakiery (a takich osób nie brakuje) ten lakier będzie idealny :]
Pojemność: 5,5ml
Cena: 7.90zł, aktualnie przecenione na 5.90 zł (na stronie Golden Rose)
Wyprodukowane w: TR
Dostępność: sklep internetowy Golden Rose oraz osiedlowe drogerie (w moich nie ma tego produktu)
Użyłam: MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun, Golden Rose - Graffiti Sweet Color nr 108 i odżywka Nail Tek - Foundation II
czwartek, 16 sierpnia 2012
MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun
MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun, to bardzo ładny, morski (zielono-niebieski z przewagą zielonego) kolor.
Pędzelek, jak zwykle w lakierach z tej serii, standardowy ale mały, przez co maluje się nim przeciętnie, bo robią się smugi i prześwity.
Schnięcie wydaje się szybkie, ale tylko z pozoru.
Lakier już po kilku minutach wydaje się całkowicie wyschnięty, ale nawet po dwóch godzinach jak się go mocniej naciśnie, to zostają odciski palców nie wspominając już o wgnieceniach.
Starte końcówki pojawiły się błyskawicznie, a pierwsze odpryski już po kilku godzinach :(
Krycie jest przeciętne
Do pełnego krycia potrzebne są dwie grubsze warstwy, albo z 3-4 cienkie (ja nałożyłam dwie grube)
Za to kolor jest piękny (to już mój bodajże trzeci lub czwarty lakier w zbliżonym do siebie kolorze) i jak zwykle ciężki do uchwycenia aparatem.
Pojemność: 8ml
Cena: 3,49zł
Wyprodukowane w: EU
Dostępność: osiedlowe drogerie i strona MIYO
Użyłam: MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun i odżywka Nail Tek - Foundation II
sobota, 4 sierpnia 2012
Bell - Air Flow Lotus Effect nr 03
Moje paznokcie od pewnego czasu (czyli od kiedy stosuję odżywkę Nail Tek) przechodzą ciężkie chwile i łamią się jeden za drugim przez co aktualnie każdy mój paznokieć jest innej długości i kształtu :/
Przez ostatnie dwa tygodnie próbowałam je nieco odratować odżywką Eveline 8w1 i co prawda jeszcze sporo im brakuje aby odzyskać poprzednią kondycję i kształt, ale już jako tako się nadają do pokazania.
Tym bardziej, że dwa dni temu nabyłam w Biedronce lakier Bell nr.03 po okazyjnej cenie 5,99zł i nie mogłam się powstrzymać, żeby go nie wypróbować ...
Bell - Air Flow Lotus Effect nr 03 (bodajże 03, ponieważ na buteleczce nie ma numeru, więc mniemam, że numerek z kartonika to właśnie numer lakieru, natomiast na internecie można znaleźć, że jest to turkus nr 04 ... na moje oko, to na pewno nie jest turkus O_o ) ma kolor niebiesko-zielony (bardziej wpadający w zieleń) i wygląda identycznie jak nr 160 z kolekcji Paradise Lagoon firmy My Secret (którego notabene do dzisiaj nie mogłam sobie wybaczyć, że nie kupiłam, gdy była duża promocja w Naturze).
Kolor jest przepiękny, ale bardzo ciężko jest go uchwycić, bo w różnym oświetleniu nabiera innego odcienia ...
Buteleczka jest bardzo ładna i daje przyjemny dla oka efekt dzięki grubej, plastikowej osłonce na czarnej nakrętce.
Brakuje mi jednak na niej jakichkolwiek danych, choćby numer lakieru czy jego nazwa. Mamy jedynie logo i pojemność z przodu buteleczki.
Pędzelek jest klasyczny, długi i średniej grubości.
Konsystencja półpłynna, przez co są pewne problemy z zapanowaniem nad lakierem na paznokciach (zalałam sobie kilka skórek i ciężko było je domyć), ale wydaje mi się, że niemal każdy nowy (wcześniej nie otwierany) lakier ma taką konsystencję i po prostu trzeba się do niej przyzwyczaić)
Tak jak obiecuje producent na opakowaniu, lakier świetnie kryje już przy jeden (grubszej) warstwie, ale następnym razem nałożę dwie warstwy, jako że przy jednej widać wszelkie nierówności paznokci.
Schnie w miarę szybko.
Po około 10-15 minutach jedna grubsza warstwa wydaje się całkowicie wyschnięta, ale radziłabym od razu nie zabierać się za sprzątanie, mycie naczyń, czy inne czynności, które mogłyby naruszyć (wgnieść/zadrapać) lakier.
Nie wiem jak to jest z "oddychaniem" paznokci pod owym lakierem, ale zauważyłam, że lakier przy wysychaniu pozostawia małe pęcherzyki powietrza, co moim zdaniem jest ogromnym minusem.
Jeśli chodzi o trwałość, to starte końcówki pojawiły się bardzo szybko, ale lakier bez odprysków wytrzymał dwa dni, co na moich paznokciach jest nie lada wyczynem :]
Ogólnie lakier bardzo mi się podoba (jakby się nie podobał, to bym zapewne go nie kupiła :P ) i kuszą mnie pozostałe kolory dostępne w Biedronce (nie mam pojęcia jak długo będzie na nie promocja), ale chyba niestety będę musiała spasować, bo ostatnio mój portfel świeci pustkami :(
Pojemność: 10g
Cena: 5,99zł (w Biedronce) i około 14zł (na stoiskach Bell)
Wyprodukowane w: EU
Dostępność: Biedronka, stoiska Bell
Użyłam: Bell - Air Flow Lotus Effect nr 03, odżywka Nail Tek - Foundation II
środa, 4 lipca 2012
Wibo (Lovely) - Crystal Strenght nr 333
Obiecałam sobie, że przez dwa tygodnie nie będę malować paznokci, a jedynie codziennie będę na nie nakładać po jednej warstwie odżywki Nail Tek.
Ścięłam pazury na krótko i ... wytrzymałam niecały tydzień XD
Tak więc dzisiaj przychodzę do Was ze ślicznym pastelowo-niebieskim lakierem Wibo (Lovely) - Crystal Strenght nr 333.
Pędzelek standardowy, średniej długości i szerokości.
Krycie paskudne.
Potrzebne są minimum trzy warstwy, a i to nie jest do końca zadowalające ze względu na smugi i prześwity jakie powoduje ten lakier :/
Schnięcie przeciętne.
Teoretycznie po godzinie wszystkie warstwy są w miarę suche, ale mimo to można łatwo uszkodzić mani (na prawej ręce na dwóch palach mocno mi się uszkodził, dlatego nie pokazuje tej ręki).
Trzyma standardowo dobę i w dalszym ciągu czuję, że jeśli nie zainwestuję w dobry wysuszaczo-utwardzacz, to żaden lakier nie będzie u mnie się trzymał dłużej (chce mi ktoś zafundować? :P )
Postanowiłam na kciuku i palcu serdecznym zrobić królicze mordki, ale okazało się, że biały Essence do stempli totalnie się nie nadaje do malowania (pomimo, że jest nowy, to jest za gęsty i źle pokrywa), dlatego dodatkowo musiałam go pokryć białym lakierem z Sensique (który niestety nie kryje najlepiej).
Zdecydowanie muszę zainwestować w farbki arylowe :]
I wybaczcie nie do końca oczyszczone skórki, ale śpieszyłam się zrobić zdjęciami zanim nie uszkodzę mani jak na prawej ręce >_<
Pojemność: 12ml
Cena: 5,39zł
Wyprodukowane w: chyba Niemcy, ale głowy nie dam
Dostępność: Rossmann
Użyłam: Wibo (Lovely) - Crystal Strenght nr 333 (kolor bazowy), odżywka Nail Tek - Foundation II, Essence - Nail Art Stampy Polish nr 001 "White" (królicze mordki), Sensique - Strong & Trendy Nails nr 101 (królicze mordki i uszka), Wibo (Lovely) - Crystal Strenght nr 148 (różowe wstawki na uszach i rumieńce), Wibo - French DUO Color (brązowy na oczka), Miss Sporty - Glossy Tech (jako Top Coat), Stabilo - czarny cienkopis do płytek (uśmiech), sonda
Subskrybuj:
Posty (Atom)










