Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siemię lniane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siemię lniane. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lutego 2013

Siemię lniane - kuracja

Zdjęcie zaczerpnięte z www.ilewazy.pl

Wiedziałam, że siemię lniane jest dobre na problemy gastrologiczne, choć jak zawszę wolałam sięgnąć po pastylki na zgagę niż po siemię na którego efekty trzeba jednak poczekać, ale nie przypuszczałam, że "obślizgłe" ziarenka mają dobry wpływ również na włosy i paznokcie.

Jednak po przeczytaniu posta Anwen o jej miesięcznej kuracji tymi ziarenkami stwierdziłam, że co mi szkodzi spróbować.
W końcu szklanka dziennie (łyżka stołowa zalana gorącą wodą) to nie tak duże poświęceni, tym bardziej, że siemię nie jest jakoś wyjątkowo niesmaczne. Trzeba się tylko przyzwyczaić do glutowatej mazi jaką wytwarzają ziarenka pod wpływem moczenia.

Tak więc postanawiam od jutra pić codziennie siemię lniane przez minimum miesiąc i przekonać się, czy faktycznie moje włosy zaczną szybciej rosnąć, oraz czy poprawi się kondycja moich paznokci, które ostatnio są w opłakanym stanie i niestety muszą być cały czas ścięte na krótko.

niedziela, 4 listopada 2012

Reanimacja loków żelem lnianym

Zdjęcie zaczerpnięte z www.ilewazy.pl

Od pewnego czasu próbuję pobudzić moje włosy do ponownego, naturalnego kręcenia się.
W Angielskim klimacie szło im to doskonale, nawet na mocno zniszczonych farbowaniem włosach, ale w Polsce to już inna bajka.

Dzisiaj postanowiłam zrobić żel z siemienia lnianego, a wykonałam go następująco:

3 i 1/2 łyżki stołowej siemienia lnianego zalałam 400ml wody (kranówki) i gotowałam na małym ogniu około 20-30 minut aż siemię zaczęło wytwarzać "śluz" w zadowalającej mnie konsystencji.
Następnie przez sitko odcedziłam śluz od ziarenek (ziarenka można zjeść, bo są bardzo zdrowe na żołądek) i dodałam do śluzu około 2 łyżki stołowe soku z aloesu (opcjonalnie), przelałam do małego, zamykanego pojemniczka i wstawiłam do lodówki.


Wyczytałam, że taki żel można trzymać w lodówce około 2 tygodnie, a po ilości jaką dzisiaj zużyłam stwierdzam, że zrobiłam go zdecydowanie za dużo i następnym razem zmniejszę przepis do 1 łyżki siemienia lnianego i około 100ml wody.


Dwukrotnie umyłam włosy szamponem TRESemme Blonde, przy ostatnim płukaniu rozczesałąm włosy grzebieniem.
Wycisnęłam z wody i zawinęłam na około 30 minut w pieluchę tetrową (tak tak, zajumałam jedną nieużywaną synkowi :P ).
Następnie wtarłam w skalp wcierkę Joanna Rzepa, przeczesałam włosy palcami i wgniotłam niewielką ilość żelu lnianego na całej długości i pozostawiłam do wyschnięcia.
W między czasie nieco je ugniatałam, żeby dodać włosom miękkości i pozbyć się zlepionych "strączków".


Efekt?
Tak wyglądały moje włosy w piątek, po normalnym myciu (jak wyżej, tyle, że zamiast żelu lnianego w końcówki wtarłam odżywkę CHI):


A tak wyglądają dzisiaj z żelem lnianym (bez odżywki CHI):



Jak widać włosy kręcą się mocniej, choć nie dużo i mam nadzieję, że ten efekt utrzyma się również po spaniu, ponieważ przeważnie przez sen większość loków całkowicie mi się rozwala :/


Na kilku blogach wyczytałam, że włosomaniaczki suszą włosy suszarką z dyfuzorem, co pomaga w zwiększeniu skrętu, ale ja włosów nie suszę już od ładnych paru lat i nawet nie posiadam suszarki, choć korci mnie, żeby pożyczyć od mamy i sprawdzić czy faktycznie loczki miałyby lepszy skręt :]


Dla porównania macie próbkę moich angielskich loków.
Wybaczcie za małą ilość włosów na zdjęciach a więcej twarzy, ale innych zdjęć nie posiadam, bo z lokami było rónie, raz były piękne, a czasami nie było ich w ogólę >_< )

Włosy nie farbowane:


Włosy wielokrotnie farbowane i bardzo zniszczone:



A jak Wy dbacie o swoje włosy? :]