środa, 31 października 2012

Ulubieńcy miesiąca - październik


Dawno nic nie pisałam, ponieważ skupiłam się na pokazywaniu Wam lakierów, a ostatnio moje paznokcie przechodzą burzliwy okres i non stop się łamią (w tym miesiącu udało mi się je pomalować dosłownie 3 razy), dlatego żeby nie być monotonnym przychodzę dzisiaj do Was z "ulubieńcami miesiąca" ...
Osobiście co miesiąc wyczekuje filmików na youtube z ulubieńcami miesiąca innych blogerek/vlogerek, ponieważ lubię wiedzieć co u innych się sprawdziło, a może znajdę coś ciekawego dla siebie.
Dlatego mam nadzieję, że i Wam ulubieńcy przypadną do gustu, choć zapewne nie będę ich robiła co miesiąc, jako że wiele produktów może się u mnie powtarzać (lubię na dłużej zostawać przy czymś co podbiło moje serce) ...

Zacznę od kosmetyku, który kupuję już od kilku lat, mianowicie:


Peeling do ciała FARMONA Tutti Frutti Karmel i Cynamon, jest to produkt o niesamowicie uzależniającym zapachu idealnym na chłodne dni, ale ja go używam cały rok, jako, że do tej pory nie znalazłam lepszego peelingu.
Pomijając niesamowity zapach, świetnie ściera martwy naskórek, ale trzeba uważać, żeby z nim nie przedobrzyć, bo pomimo, że peeling konsystencją wydaje się lekki i niewinny, to przy dłuższym tarciu może nam zrobić małą krzywdę.
Dodatkowo zapach utrzymuje się na skórze bardzo dłuuugo po kąpieli (niemal przez całą dobę), dlatego jak na razie na pewno nie zamienię go na inny i jeszcze przez długi czas będzie to mój numer 1


Glicerynowy krem do rąk i paznokci EVELINE Bio Kozie mleko + Witamina E Masło Karite 5w1, krem kupiłam w lipcu i do tej pory mam jeszcze z 1/3 tubki, jako, że używam go tylko na noc na zmianę z pięcioma innymi kremami do rąk, ale ten przypadł mi do góstu najbardziej, ze względu na przyjemny, słodkawy zapach.
Jeśli chodzi o jego działanie, czyli intensywne nawilżenie utrzymujące się do 48h, to jest to jedna wielka bujda producenta, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że moje dłonie są wyjątkowo wymagające, zwłaszcza w ostatnich miesiącach i chyb żaden krem nie nawilży ich odpowiednio, dlatego przy produktach do rąk bardziej kieruje się zapachem niż samym działaniem ...


Płyny do kąpieli ORIGINAL SOURCE Chocolate & Mint oraz Raspberry & Vanilla Milk, mam jeszcze jeden płyn z tej firmy, ale te dwa zdecydowanie najbardziej przypadły mi do gustu.
Co tu dużo mówić, po prostu ładnie pachnące płyny do kąpieli.
Od produktów tego rodzaju nie wymagam zbyt wiele. Mają jedynie ładnie pachnieć i w miarę się pienić/łatwo rozprowadzać na skórze a te płyny spełniają oba wymogi.
Dodatkowo nie wysuszają skóry, ale również jej nie nawilżają.
Opakowanie jest dużym plusem, ponieważ posiadają one specjalny korek, który zabezpiecza przed niechcianym wyciekiem płynu (z tego co mi wiadomo, to produkty z nowej serii, Mięta i Truskawka niestety tego zabezpieczenia nie mają) oraz przy wyciskaniu produktu początkowo mają konsystencję zbliżoną do budyniu, co również jest dość interesujące i idealnie zgrywające się z przyjemnymi, słodkimi zapachami.


Szampon TRESemme Blonde, czyli szampon przeznaczony do włosów blond.
Dość długo kurzył się on na mojej półce i w końcu postanowiłam go zacząć używać.
Kupiła go moja koleżanka odwiedzająca mnie w Anglii w 2009r. (gdy jeszcze tam mieszkałam) i wracając do Polski zostawiła mi prawie całą 900ml butlę.
Teoretycznie szampon jest już dawno przeterminowany, bo na opakowaniu jest napisane, że może być używany tylko przez 12 miesięcy od otwarcia, ale jego konsystencja i zapach się ani trochę nie zmieniły a działanie wręcz jest lepsze niż zaraz po kupieniu.
Zapewne zastanawiacie się, dlaczego dopiero teraz zaczęłam go używać? :P
Gdy pierwszy raz go wypróbowałam ponad trzy lata temu, uważałam go za jeden wielki pic na wodę używany niby przez profesjonalistów (przynajmniej tak możemy wyczytać na opakowaniu). Strasznie plątał moje, jeszcze wtedy pofarbowane, włosy i po prostu był nieprzyjemny w użyciu.
Na niefarbowanych włosach okazał się po prostu objawieniem. Bardzo przyjemnie się go używa, ma bardzo ładny owocowy zapach, nie plącze włosów (nawet odżywka nie jest potrzebna), nie obciąża ich i przede wszystkim włosy po umyciu są o wiele dłużej świeże niż po innych szamponach.
Zobaczymy czy po zużyciu całej butelki (a jeszcze zostało mi 2/3) będę w dalszym ciągu zachwycona.
Szkoda tylko, że firma TRESemme nie jest dostępna w Polskich drogeriach (można ją dostać na Allegro) i że nie robią już produktów przeznaczonych do danego koloru włosów. Myślę jednak, że jeśli ten szampon się u mnie sprawdzi, to spróbuję inne szampony tej firmy, a może nawet skuszę się na jakaś odżywkę :]


Pianka oczyszczająca ROSSMANN RIVAL de Loop Clean & Care z wyciągiem z ginkgo i ogórka, czyli płyn do mycia twarzy w formie pianki.
Potrzebowałam czegoś łagodnego do mycia twarzy, jako, że żelowy peeling z Biedronki okazał się zbyt wysuszający jak na codzienne stosownie, więc pognałam do Rossmanna znaleść coś dla siebie wśród promocji.
Coś mnie podkusiło, że chce koniecznie płyn w formie pianki (za dużo koreńskich dram się naoglądałam :P ) i o dziwo udało mi się taki znaleźć, co prawda nie w promocji, ale i tak nie był drogi (niecałe 8zł za 150ml).
Produkt się naprawdę przyjemnie i łatwo używa oraz nie czuje się po nim nieprzyjemnego wysuszenia ani ściągnięcia skóry.
Wydaje się również wydajny. Po ponad 2 tygodniach zużyłam tylko 1/5 opakowania, a stosuję go dwa razy dziennie, więc nie jest źle.


Błyszczyk do ust SENSIQUE Trendy Colour nr 129, błyszczyk kupiony jakieś 2 miesiące temu pod wpływem chwili (oraz promocji w Naturze).
Jest ładny, delikatny, nie klei się mocno, ładnie pachnie i ogólnie przyjemnie się go używa, choć mam wrażenie, że w opakowaniu jest go bardzo mało.
Pomimo, że jest na nim napisane, że zawiera 9ml produktu, to od samego początku mam wrażenie że jest go zdecydowanie mniej, a wręcz, że jest już na wykończeniu, pomimo, że kupiłam go oryginalnie zafoliowanego. A może po prostu tak mało się nabiera na gąbeczkę, przez co robi złudne wrażenie pustego? ;]


Lakier WIBO Glamour Nails nr 2, lakier z nowej, jesiennej kolekcji Wibo, który nabyłam dopiero wczoraj.
Jak wspomniałam na początku, w tym miesiącu udało mi się pomalować paznokcie tylko 3 razy, ale ten lakier po prostu musiałam mieć i się nie zawiodłam, bo na paznokciach prezentuje się super.
Mój aparat oczywiście ma gdzieś naturalne oddawanie kolorów, więc zdjęcie jest mocno przekłamane (na pierwszym, grupowym zdjęciu wygląda zdecydowanie lepiej).
Zdziwiła mnie jednak pewna rzecz, którą dostrzegłam dopiero z fleshem przy mocnym zbliżeniu, mianowicie, buteleczka jest w 1/3 (prawie 1/2) pusta O_o
I nie wydaje mi się, żeby ktoś go w sklepie zużył, bo specjalnie przed zakupem sprawdzałam, czy nie był tykany (czyli czy szyjka w środku nie jest zabrudzona).
Na buteleczce jest napisane, że zawiera ona 9,5ml produktu, więc nie tak mało. Ale czy to z moim lakierem jest coś nie tak, czy po prostu producent postanowił zamydlić nam oczy dużą buteleczką wypełnioną tylko do połowy???

I ostatni ulubieniec, którego niestety nie posiadam opakowania, jako, że też został zakupiony dawno temu w Anglii i ze względu na źle rozmieszczone kontakty w moim mieszkaniu nie mogłam go do tej pory używać, jest:

Zdjęcie zaczerpnięte z www.rossmann.com.pl

Trójzapachowy odświeżacz powietrza do kontaktu AMBI PUR Japan Rituals, co tu dużo powiedzieć, zapach jest po prostu niesamowity :D


To tyle jeśli chodzi o ulubieńców tego, już kończącego się, miesiąca ...
A jacy są Wasi ulubieńcy? :]

środa, 5 września 2012

Essence - Nude Glam nr 04 Iced Latte


Moje paznokcie od pewnego czasu przechodzą ciężkie chwile. Wszystkie co do jednego się połamały i byłam zmuszona je maksymalnie ściąć (w niektórych miejscach aż bolało) ...
Przez dwa tygodnie dałam sobie spokój z malowaniem paznokci, również odżywkami, jako, że niemal w 100% jestem pewna, że odżywka Nail Tek tak załatwiła moje pazurki :/
Jednak lakieromaniaczki już tak chyba mają, że długo nie wytrzymają bez zakupów nowych lakierów, a wiadomo, że nowe chce się od razu wypróbować :P (pomimo, że moje paznokcie w dalszym ciągu nie wyglądają zbyt atrakcyjnie >_< )

W drogerii Natura od pewnego czasu jest promocja na lakiery Essence ze "starej" kolekcji, jako że niedługo mają one wejść w nowej odsłonie ...
Wcześniej nie myślałam nad kupnem "nudziaka", ale gdy zobaczyłam cenę 3,99zł pomyślałam, "czemu by nie".
Niestety zostały do wybory tylko dwa odcienie, nr 03 Cookies & Cream oraz nr 04 Iced Latte, więc w ostateczności zdecydowałam się na ten drugi ...

Essence - Nude Glam nr 04 Iced Latte, to jasny, kremowy róż nieco wpadający w beż. Mam wrażenie, że jako nudziak, do mojej karnacji totalnie nie pasuje, ale mimo wszystko jest przyjemny dla oka.


Pędzelek standardowym, konsystencja odpowiednia, krycie też w normie (potrzebne dwie warstwy).


Co do schnięcia nie jestem pewna, bo postanowiłam wypróbować Top Coat'a z Golden Rose przyśpieszającego wysychanie, który faktycznie działa, lecz trzeba umieć się nim posługiwać (chodzi o szeroki pędzelek), bo kilkukrotne pociągnięcie pędzelkiem w tym samym miejscu powoduje, że lakier bazowy zaczyna prześwitywać.


Trwałość ...
Lakier wytrzymał prawie trzy dni, więc nie ukrywam, że całkiem nieźle, ale domyślam się, że to zasługa Top Coat'u z GR (myślę, że zrobię o nim oddzielną recenzję, jak nieco dłużej go postosuję)



Pojemność: 5ml
Cena: 5,99, aktualnie 3.99zł (w promocji w drogerii Natura)
Wyprodukowane we: Francji
Dostępność: drogerie Natura


Użyłam:  Essence - Nude Glam nr 04 Iced Latte i Golden Rose - Quick Dry Top Coat

niedziela, 19 sierpnia 2012

Golden Rose - Rich Color nr 28


Golden Rose - Rich Color nr 28, to bardzo ciężki do określenia kolorystycznie lakier z nowej serii lakierów GR, który niedawno udało mi się wygrać.
W pochmurne dni i przy sztucznym świetle wygląda jak ciemne bordo, a przy mocnym słońcu jak ciemny fiolet (zdjęcia niestety mam tylko w tej pierwszej wersji, ponieważ nie miałam jak ich zrobić w słońcu)


Nowy, szeroki pędzelek miał być ponoć hitem i ułatwieniem w szybszym malowaniu, ale w moim przypadku zdecydowanie jest na odwrót.
Faktycznie, przy drugiej warstwie, gdzie się już zbytnio nie zwraca uwagi na dokładność, ten pędzelek jest całkiem pomocny. Jedno-dwa pociągnięcia i paznokieć pomalowany.
Niestety przy nakładaniu pierwszej warstwy, gdzie liczy się precyzja (ja przykładowo bardzo nie lubię mieć niedomalowanych boków paznokcia) nie jest tak kolorowo.
Jeśli ktoś ma małe i wąskie paznokcie, to niech się z dala trzyma od takich pędzelków (taki sam jest w lakierach Rimmel 60 Seconds), bo niestety dużo rzucanej łaciny jak i pomalowane skórki to standard.
Przy kciuku jeszcze nie było problemów, ale przy małym palcu, to już inna historia, bo pędzelek po rozpłaszczeniu (a malując nie da się go nie rozpłaszczać) jest o połowę szerszy od mojego małego paznokcia O_o


W dodatku lakier bardzo ciężko schodzi ze skórek, pomimo, że staram się go ścierać od razu jak tylko wjadę na skórki (nie czekam aż zaschnie), to i tak zostawia czerwone palce O_o

Producent zapewnia, że wystarczy jedna warstwa do pełnego pokrycia.
Z tym teoretycznie się zgodzę, jeśli jest to gruba warstwa.
Niestety ten kolor (nie wiem czy wszystkie lakiery tej serii tak mają) nakłada się bardzo nierównomiernie i miejscami mam kolor ciemniejszy a miejscami jaśniejszy, dlatego uważam, że dwie warstwy są niezbędne jeśli chce mieć się jednolite paznokcie.
Tu macie pokazane jedną i dwie warstwy (nie zwracajcie uwagi na mój palec wskazujący, który uszkodziłam sobie przy robieniu kanapek ;P )


Schnięcie w normie.
Po pomalowaniu obu dłoni (a robiłam to raczej wolno), pierwsza dłoń była już prawie całkowicie wyschnięta (mowa oczywiście o pierwszej warstwie, bo drugą nałożyłam dopiero następnego dnia)
Jednak do pełnego utwardzenia trzeba poczekać około 30 minut, a po godzinie można już bez problemu iść spać.


Producent również obiecuje ładny połysk i trwałość lakieru.
Dla mnie super połysk jest, gdy lakier błyszczy się jak przysłowiowe "psu klejnoty" ...
Pierwsza warstwa ma połysk raczej przeciętny, a wręcz znikomy. Natomiast druga faktycznie daje ładny efekt.


A jak trwałość?
Starte końcówki miałam już po kilku godzinach, pomimo, że tego dnia nie robiłam nic co mogłoby je uszkodzić, jako, że byłam poza domem.
Odpryski pojawiły się po jakichś 36 godzinach, tak więc raczej nie mamowy o dobrej trwałość.

Na którymś blogu wyczytałam, że lakiery z tej serii z top coat'em GR "Quick Dry Top Coat" trzymają się około 11 dni, dlatego będę musiała to sprawdzić za jakiś czas. Ale jakoś nie wierzę, że top coat może ponad 5 krotnie przedłużyć trwałość lakieru, chyba, że ktoś przez te 11 dni "leży i pachnie", a mnie niestety nie stać na taki komfort ...


Przejdźmy do najważniejszej (moim zdaniem) rzeczy, czyli koloru ...
Mówi się, że "darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda", ale czemu mój koń musiał być tak bardzo nietrafiony? :/
Nie powiem, kolor sam w sobie jest bardzo ładny (kojarzy mi się z bizneswoman), tym bardziej, że można powiedzieć, że ma dwa różne oblicza i na pewno będzie idealny na jesień ... ale nie dla mnie.
Jako, że mam małe i krótkie paznokcie (zwłaszcza ostatnio, jak zaczęły mi się tak intensywnie łamać), taki kolor zupełnie do nich nie pasuje.
Pamiętajcie, że kolory mocno rzucające się w oczy nie powinno się stosować na paznokciach takich jak moje, bo wygląda to mało estetycznie.
Inaczej jest jednak z długimi paznokciami, dlatego zapewne ten lakier trafi to mojej mamy, która ma ładne, szerokie (o migdałowym kształcie) pazurki, których zawsze jej zazdrościłam :]



Pojemność: 10,5ml
Cena: 6.90zł (na stronie Golden Rose)
Wyprodukowane w: TR
Dostępność: sklep internetowy Golden Rose oraz osiedlowe drogerie (w moich nie ma tego produktu)


Użyłam:  Golden Rose - Rich Color nr 28 i odżywka Nail Tek - Foundation II  

piątek, 17 sierpnia 2012

Golden Rose - Graffiti Sweet Color nr 108


Golden Rose - Graffiti Sweet Color nr 108, to pastelowy, matowy żółty pękacz, który wygrałam w konkursie Golden Rose.


Nie będę ukrywać, że nie lubię pękaczy, bo moim zdaniem wyglądają mało estetycznie, a po wpadce z czerwonym (transparentnym) pękaczem z Wibo zraziłam się do nich jeszcze bardziej.


Postanowiłam jednak wypróbować pękacz z GR na lakierze MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun, który notabene i tak miałam zamiar już zmyć, bo mocno poodpryskiwał.
Ku mojemu zaskoczeniu żółty pękacz z GR okazał się nie taki straszny jak początkowo przypuszczałam.


Na szczęście nie jest transparentny i kryje całkiem ładnie, dzięki czemu można bez problemu używać go na ciemnych kolorach.


Bardzo szybko pęka i wysycha, przez co trzeba się nieco wprawić w dokładnym jego nałożeniu, ale nawet jak nałożymy go krzywo, to nie wygląda to źle.
Dosłownie po kilku sekundach mamy gotowy mani i nie trzeba się martwić, że się go uszkodzi, tak jak np. z pękaczem z Wibo, który pęka i wysycha przez kilka minut.


Dodatkowo na zielonej bazie wygląda naprawdę ciekawie, jak skorupa żółwia, pomimo, że wolałabym żeby efekt pękania był mocniejszy (nie było takich dużych nie pękniętych placków na środku paznokci).

Jestem jednak pewna, że dla tych co lubią pękające lakiery (a takich osób nie brakuje) ten lakier będzie idealny :]



Pojemność: 5,5ml
Cena: 7.90zł, aktualnie przecenione na 5.90 zł (na stronie Golden Rose)
Wyprodukowane w: TR
Dostępność: sklep internetowy Golden Rose oraz osiedlowe drogerie (w moich nie ma tego produktu)


Użyłam:  MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun, Golden Rose - Graffiti Sweet Color nr 108 i odżywka Nail Tek - Foundation II 

czwartek, 16 sierpnia 2012

MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun


MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun, to bardzo ładny, morski (zielono-niebieski z przewagą zielonego) kolor.

Pędzelek, jak zwykle w lakierach z tej serii, standardowy ale mały, przez co maluje się nim przeciętnie, bo robią się smugi i prześwity.


Schnięcie wydaje się szybkie, ale tylko z pozoru.
Lakier już po kilku minutach wydaje się całkowicie wyschnięty, ale nawet po dwóch godzinach jak się go mocniej naciśnie, to zostają odciski palców nie wspominając już o wgnieceniach.
Starte końcówki pojawiły się błyskawicznie, a pierwsze odpryski już po kilku godzinach :(


Krycie jest przeciętne
Do pełnego krycia potrzebne są dwie grubsze warstwy, albo z 3-4 cienkie (ja nałożyłam dwie grube)


Za to kolor jest piękny (to już mój bodajże trzeci lub czwarty lakier w zbliżonym do siebie kolorze) i jak zwykle ciężki do uchwycenia aparatem.



Pojemność: 8ml
Cena: 3,49zł
Wyprodukowane w: EU
Dostępność: osiedlowe drogerie i strona MIYO


Użyłam:  MIYO - Mini Drops nr 44 Just Fun  i odżywka Nail Tek - Foundation II 

środa, 15 sierpnia 2012

Wygrana w konkursie Golden Rose

Tydzień temu brałam udział w internetowym konkursie na facebook'u Golden Rose.
Konkurs polegał na wystylizowaniu paznokci w ich specjalnym programie komputerowym i okazało się, że jedna z moich prac została wyróżniona przez stylistów Golden Rose :D

Moja wyróżniona praca wyglądała tak:



W poniedziałek mama poinformowała mnie, że przyszło do mnie paczuszka od Golden Rose (jestem zameldowana u rodziców, ale mieszkam gdzie indziej) i dzisiaj mi ją przywiozła :]


W czarno-różowej torebeczce z logo Golden Rose kryły się następujące skarby:


Lakier do paznokci z najnowszej serii "Rich Color Nail Lacquer"
Utwardzacz do lakieru "Quick Dry Top Coat"
Lakier magnetyczny "Magnetic Nail Lacquer"
Lakier pękający "Graffiti Sweet Color Nail Lacquer"
Wysuszacz lakieru "Quick Dryer Spray"
Zmywacz z pompką "Nail Polish Remover"


Nie ukrywam, że wyjątkowo się cieszę z wygranych rzeczy, zwłaszcza z Top Coat'a oraz sprayu wspomagającego szybsze schnięcie lakieru, tym bardziej że nigdy nie stosowałam takich specyfików :]
Z pozostałych rzeczy również się bardzo cieszę, bo wiem, że w moim mieście bym ich nie dostała (Białystok jest bardzo słabo zaopatrzony w produkty tej marki) i już się nie mogę doczekać kiedy je wypróbuje.

Czekajcie cierpliwie na recenzje :]

sobota, 4 sierpnia 2012

Bell - Air Flow Lotus Effect nr 03


Moje paznokcie od pewnego czasu (czyli od kiedy stosuję odżywkę Nail Tek) przechodzą ciężkie chwile i łamią się jeden za drugim przez co aktualnie każdy mój paznokieć jest innej długości i kształtu :/
Przez ostatnie dwa tygodnie próbowałam je nieco odratować odżywką Eveline 8w1 i co prawda jeszcze sporo im brakuje aby odzyskać poprzednią kondycję i kształt, ale już jako tako się nadają do pokazania.
Tym bardziej, że dwa dni temu nabyłam w Biedronce lakier Bell nr.03 po okazyjnej cenie 5,99zł i nie mogłam się powstrzymać, żeby go nie wypróbować ...



Bell - Air Flow Lotus Effect nr 03 (bodajże 03, ponieważ na buteleczce nie ma numeru, więc mniemam, że numerek z kartonika to właśnie numer lakieru, natomiast na internecie można znaleźć, że jest to turkus nr 04 ... na moje oko, to na pewno nie jest turkus O_o ) ma kolor niebiesko-zielony (bardziej wpadający w zieleń) i wygląda identycznie jak nr 160 z kolekcji Paradise Lagoon firmy My Secret (którego notabene do dzisiaj nie mogłam sobie wybaczyć, że nie kupiłam, gdy była duża promocja w Naturze).
Kolor jest przepiękny, ale bardzo ciężko jest go uchwycić, bo w różnym oświetleniu nabiera innego odcienia ...


Buteleczka jest bardzo ładna i daje przyjemny dla oka efekt dzięki grubej, plastikowej osłonce na czarnej nakrętce.
Brakuje mi jednak na niej jakichkolwiek danych, choćby numer lakieru czy jego nazwa. Mamy jedynie logo i pojemność z przodu buteleczki.


Pędzelek jest klasyczny, długi i średniej grubości.

Konsystencja półpłynna, przez co są pewne problemy z zapanowaniem nad lakierem na paznokciach (zalałam sobie kilka skórek i ciężko było je domyć), ale wydaje mi się, że niemal każdy nowy (wcześniej nie otwierany) lakier ma taką konsystencję i po prostu trzeba się do niej przyzwyczaić)
 
Tak jak obiecuje producent na opakowaniu, lakier świetnie kryje już przy jeden (grubszej) warstwie, ale następnym razem nałożę dwie warstwy, jako że przy jednej widać wszelkie nierówności paznokci.


Schnie w miarę szybko.
Po około 10-15 minutach jedna grubsza warstwa wydaje się całkowicie wyschnięta, ale radziłabym od razu nie zabierać się za sprzątanie, mycie naczyń, czy inne czynności, które mogłyby naruszyć (wgnieść/zadrapać) lakier.

Nie wiem jak to jest z "oddychaniem" paznokci pod owym lakierem, ale zauważyłam, że lakier przy wysychaniu pozostawia małe pęcherzyki powietrza, co moim zdaniem jest ogromnym minusem.


Jeśli chodzi o trwałość, to starte końcówki pojawiły się bardzo szybko, ale lakier bez odprysków wytrzymał dwa dni, co na moich paznokciach jest nie lada wyczynem :]

Ogólnie lakier bardzo mi się podoba (jakby się nie podobał, to bym zapewne go nie kupiła :P ) i kuszą mnie pozostałe kolory dostępne w Biedronce (nie mam pojęcia jak długo będzie na nie promocja), ale chyba niestety będę musiała spasować, bo ostatnio mój portfel świeci pustkami :(



Pojemność: 10g
Cena: 5,99zł (w Biedronce) i około 14zł (na stoiskach Bell)
Wyprodukowane w: EU
Dostępność: Biedronka, stoiska Bell


Użyłam:  Bell - Air Flow Lotus Effect nr 03, odżywka Nail Tek - Foundation II